Odkrycie Talentu

Tak to się zaczęło...

Wakacyjne dni szybko mijały, a mimo to myśl o napisaniu jakiegoś wiersza
mnie nie odstępowała. Pewnego sierpniowego wieczoru postanowiłem 
ją zrealizować. Pierwszy wiersz powstawał w wielkich trudach przez prawie trzy dni. Na szczęście z kolejnymi było o wiele łatwiej. Powoli stworzyło się małe portfolio, które oddałem na konkurs Rybnickiego Nobla. Ostatecznie otrzymując wyróżnienie trzeciego stopnia. W tym okresie powstało też najobszerniejsze dzieło w mojej twórczości "Elegia o Katyniu". Co ciekawe stworzone w ciągu jednego sobotnie popołudnia, około 5 godzin.

Decyzja

Godziny
upływają
dni uciekają
a ja odliczam
dni wyliczam
ile to już upłynęło
i ile czasu pozostało
nie wiem sam
nie wiem sam
W którą stronę
mam odwrócić głowę?
w przeszłość?
w przyszłość?
na to, co było?
czy na to, co będzie?
nie wiem sam
nie wiem sam
Któż mi powie?
kto na to odpowie?
czy w tył patrząc
wielce wzdychając
czy na przód krocząc
na szanse od życia oczekując
nie wiem sam
nie wiem sam
Przeszłość jak kartka
cała zapisana
każdy ją zna
mimo to ją zataja
czy w przeszłości
pozostać mam
nie wiem sam
nie wiem sam
W przeszłości pozostać
to jak skarb zakopać
przeszłość to
drewniana rama
której nikt nie nagnie
ani nie połamie
nie wiem sam
nie wiem sam
Przeszłość to pozostanie
na jednakowym poziome
czy tak ma być
czemu nie mam
wzbić się w górę
i rozwijać swe skrzydła
nie wiem sam
nie wiem sam
Przyszłość to kamień
szlachetny
choć jeszcze
nieoszlifowany
czy będzie piękny?
czy będzie miał skazę?
nie wiem sam
nie wiem sam
W przyszłości
błędy popełnić mogę,
dlatego się boję
Przyszłość
jest taką
nieznaną materią
nie wiem sam
nie wiem sam
Połączyć
Przyszłość i Przeszłość
w jedno sprawa niełatwa,
a ludziom, co się ta sztuka uda
szczęście posiądą
i dylematów mieć nie będą
teraz już wiem
teraz już wiem

2011
©Marcin Przesdzienk


Oda do wody

O wodo! Wszyscy cię znają
I o tobie zapominają
A gdyby nie było Ciebie
Nie było by także nas
Choć tyle Ciebie
Wokół nas
Zauważyć nam trudno
Ciebie nie raz
Jesteś tak powszechna i znana
Dlatego tak niezauważana
Morza, rzeki i jeziora
Dla ludzkiej rozkoszy wypełniasz
W upale, swym chłodem ochładzasz
Spragnionego biedaka
Zimą z aromatem liści ogrzewasz
Zmarzniętego człeka.
O każdej porze roku w chmurach królujesz
A spadając na ziemię ludzki uśmiech powodujesz
Latem na pola kapiąc rośliny pchniesz w górę
Zimą w płatki śniegu przemieniona
Zakrywasz świat cały
Puszkiem białym
Któż z nas docenić Ciebie nie może
Nie jest godny by jego stopa stąpała po ziemi.

2011
©Marcin Przesdzienk


Nieszczęścia języka Polskiego

Piękny i szlachetny
Języku Polski
Przez Polaków
Tyś podeptany.
Zamiast biblioteczkę
W głowie człowieka wypełniać
Zmieszany z śmieciami
W koszu lądujesz
Twe bogactwo określeń
Chowamy w cień
A rzecz nieznaczących
Nic pojęć
Do twoich pięknych słów
Tworzących zdania
Tylnymi drzwiami wchodzi
Destruktor… K i F
Treści przekazu nie posiada
A tobie dostojność skrada
Drogi pokrzywdzony
Języku polski
Żal mi ciebie
Że odchodzisz…

2012
©Marcin Przesdzienk


Wojna Pomarańczu

Popatrz, popatrz, czym prędzej!
Pomarańczowa armia atakuje
Uciekaj, uciekaj, co prędzej
póki czerwieniąca się kawaleria nas nie złapie
Biegnij, biegnij, co sił w nogach jest tuż za nami
Już teraz niema ucieczki
czerwień kawalerii nad naszymi głowami
Teraz pomarańczowa piechota
Wkracza na pole walki,
A za nią w oddali
Żółte wybuchy artylerii
Dokąd, powiedz, dokąd uciec mamy
Nawet błękit nieba pomarańczem przełamany
Ale cóż to tam z daleka ciągnie
Czarna armia w odsieczy nam przybyła
Zobacz, co się dzieje
Płomień armat gaśnie nagle
Pomarańczowa piechota ucieka
A ledwo się obstaje czerwieni kawaleria
Oto czerń na tron zasiada
Niebem sobie teraz włada
Do samego rana.
Teraz czytelniku drogi, otwórz swoje oczy
I zobacz, że to tylko słońce za horyzont zachodzi
Bo tak to się w mej głowie uroiło
By z pięknego zachodu wojnę kolorów zrobić.

2012
©Marcin Przesdzienk


Dom

Kraino mała coś mnie wychowała
Kraino domu mego
Gdzie lilia rumieni się latem
Gdzie róża ze swych kwiatów bukiet daje
Gdzie grusza słodkim owocem obdarza
Gdzie szafa z zegarem tykającym raz po raz
Gdzie zakurzony miś pluszowy dawne czasy pamiętający
Pamiętający stare dzieje,
kiedy w kołysce obok mnie położony
Przywołujący pamięć ludzi tamtych lat,
Którzy w połamanej ramie,
w wyblakłym zdjęciu ukazani
Ludzi, co mnie na świecie witali
I o wychowanie moje dbali
A teraz przez mgłę w moich oczach widziani
Pod nimi w małej szkatułce w półeczce
Perłę życia mego zachowali
Która zachowała me życiowe wspomnienia
Teraz w mej głowie żyjące
Do krainy tej wrócić mogę
Ilekroć powiekę zmrużę.

2012
©Marcin Przesdzienk


Maska Charakteru

Ileż to w szafie masek mam
Zliczyć nie potrafię sam
Kto jednak umysł mądry ma
Niech szafę swoją sprawdzi sam
I obliczy ile masek ma
Życie nasze to maska sama
Maska naszego charakteru
Które nosimy bez celu
Aby wygląd swój poprawić
I w życiu lepiej się ustawić
A przecież noszenie maski cały czas
Zatracić może samych nas
Cech swoich się wyzbyjemy
I oryginalność swą stracimy
Maskę nałożyć łatwa sprawa
Ale ściągnąć ją to dopiero jest zabawa
Dlatego człowieku ku twej przestrodze
Powiedz sobie: „Masko odchodzę”
I w odzie podziękuj samemu sobie
Że charakter taki w sobie masz.

2012
©Marcin Przesdzienk


Oda na czasie

Zegar dźwięk wydaje
Tik tak, tik tak, tik tak
I tika tak na okrągło
Czas odmierzając.
Dobrze, więc drogi Czasie
Czym ty tak naprawdę jesteś?
Miarą?
A może wagą?
Albo problemem?
Lub skałą?
Jesteś wszystkim po trosze.
Miarą, ponieważ upływ dnia wskazujesz
I kolejny dzień pokazujesz
Wagą, bo ważną jesteś sprawą
Potrzebą nie małą
Problemem, bo niema cię za wiele
i nie czekasz na ludzi wielu
Skałą, bo niewzruszony stoisz
I oszukać się nie boisz
Dlatego drogi Czasie, potrzebny jesteś zawsze
I zawsze jesteś na czasie

2012
©Marcin Przesdzienk


Dłoń... uściśnij dłoń

Jest tylko jeden taki
Taki nie zwykły gest
Gest prawej dłoni
Dłoni dla innej dłoni
Dłoni człowieka
Człowieka dla drugiego człowieka
Człowieka, który tą dłonią nawiązuje
Nawiązuje, głębsze poznanie
Poznanie innej osoby
Osoby, którą witam
Witam uściskiem
Uściskiem dłoni
Dłoni, która zbliża
Zbliża ludzkie relacje
Relacje poznania
Poznania, która tak ważna
Ważna, w każdej sprawie
Sprawie, naszego życia
Życia nie mam bez podania
Podania dłoni, która zacieśnia
Zacieśnia relacje, a każdy uścisk
Uścisk kolejny, to bliższe zrozumienie
Zrozumienie drugiej osoby
Osoby, która zmienia nas
Nas za każdy nowym
Nowym poznaniem się
Się teraz dolicz
Dolicz ile przyjaźni
Przyjaźni uściskiem
Uściskiem dłoni zawarłeś.

2012
©Marcin Przesdzienk


Pociąg

Narodziny to przystanek, na którym wsiadam do pociągu
Pociągu ekspresowego do stacji Śmierć, a przejeżdżającego
przez Życie
Pociąg jest bardzo zatłoczony
Czasem jedzie bardzo szybko
innym razem
płynie powoli po torach
Niektórzy wysiąść chcą
Ale nie mogą
Czasem pociąg przystaje na moment
I wysiada z niego jakaś osoba
Po wielu dniach podróży
Mam dosyć chcę uciekać
Ale nie mogą
Drzwi zamykają się
Przed mym nosem
I ruszam dalej w nieznane
A pociąg pędzi i pędzi coraz prędzej
I zatrzymać się nie może
Czas ucieka i już dojeżdżam do stacji Śmierć
Teraz chcę by pociąg zawrócił
A on nie zawróci
od niechcianego przeze mnie
Celu podróży.

2011
©Marcin Przesdzienk


Historia życia

Idąc ulicą
Spacerując chodnikiem
Tysiące ludzkich
Twarzy mijam
Tysiące historii życia
po drodze spotykam
Każda opowiedzieć
Może swoją życiową drogę
Historii ludzkich na całym świecie
Jest tak wiele, że spisania
ich nikt się nie podejmie
Każde życie toczy
Się własnym torem
Każda opowieść chwile smutku i radości
Zawarte ma w sobie
Wszystkie podobne
Ale każda wyjątkowa
Jedyna i niepowtarzalna
Dlatego że każdą inny
Człowiek opowiada
Dwóch podobnych
Na próżno szukać
Bo żaden z nas
Przecież nie jest
Taki sam.

2012
©Marcin Przesdzienk


Mała Ojczyzna

Ojczyzno moja mała
Przez wieki rozdzielana
Przez wiele narodów uciskana
Dla czarnego złota rozgrabiana
W swej wolności na krótko pozostawiona
Na plebiscycie podzielona
Między kraje dwa
Co Odra oddziela nurtem swym
Ojczyzno ma pasem
niebiesko-żółtym opleciona
Dziś okrywana
Szatą w kolorach bieli i czerwieni
Szatą, co oczy Twoich dzieci
Zasłania dla Twej niepamięci.

2012
©Marcin Przesdzienk


Cyrk wiejski

Czy Państwo wiecie
Jaki cyrk przedstawić Państwu mogę
Cyrk jedyny w swym rodzaju
Bo taki jeden duży w naszym kraju
Gdzie cyrkowców wielu
No i paru klaunów.
Gdzie zwierzątek nie mają
Ale namiot murowany mają
Gdzie na ambonce w garniturku stawiają
I ci krzywo zawiązanym krawatem się przedstawiają
Cyrk tam ciągle wystawiany
Bo tam przecież sześciu dyrygentów mamy.
Gdy z początku Donald występuje
Zaraz Kaczka go krytykuje
Wtedy na lewicy Kot się pali
By ze zdaniem głupim już wypalić
Lecz źrebię na mównice już wskakuje
Więc Rolników ruchem tym denerwuje
A ci co to najbardziej lewej ściany się trzymali
Wszyscy tłumem wykrzykiwali
Że już zakończy
te zwady
I zamknąć obrady.

2012
©Marcin Przesdzienk